czwartek, 9 maja 2013
Ekshibicjonizm?
Mówi się, że wszelkie próby zaistnienia w sieci to pewna forma ekshibicjonizmu. Zastanawiałam się nad tym, dlaczego tak się w ogóle mówi i czy jest to krytyka, czy neutralne określenie pewnych zachowań. Z definicji, parafrazując wikipedię, ekshibicjonizm to obnażanie się, tudzież 'zabawianie się', w miejscach publicznych w celu osiągnięcia satysfakcji seksualnej wskutek, najlepiej gwałtownej, reakcji mimowolnego uczestnika, najczęściej płci przeciwnej. O ile zgadzam się, że część z nas faktycznie 'obnaża się' w jakiś sposób w sieci, emocjonalnie czy też społecznie (niektórzy wręcz dosłownie), a samo branie czynnego udziału w życiu sieciowym rzeczywiście zaspokaja jakieś potrzeby, to jednak nie jestem przekonana, że najważniejszy jest tu czynnik szoku. W takim rozumieniu bowiem, opisywanie sieciowej działalności mianem ekshibicjonizmu byłoby zamierzoną obelgą. Jeśli jednak pominiemy to i owo z pierwotnej koncepcji i przyjmiemy, że taki sieciowy ekshibicjonizm polega na pokazaniu tego, co chcemy pokazać czasem nieznanym współużytkownikom, licząc, że ich reakcja (lub jej brak) zaspokoi jakieś nasze potrzeby, to to już, moim zdaniem, bardziej oddaje stan faktyczny; a i zabarwienie lepsze, bo bardziej neutralne. Choć muszę przyznać, że "ekshibicjonizm" i "neutralne" jakoś do siebie za bardzo nie pasują...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz